I pojechała. Do Żywca.
Przyznam, że urzekło mnie to miasto. Choć może z pozoru nie wydaje się zbyt atrakcyjne, to jednak trafiło w mój fotograficzny gust - zwłaszcza dworzec, na którym nagromadzenie linii, padających pod wszelkimi możliwymi kątami, tworzy wspaniałe rytmy. Boczne uliczki, niska zabudowa, wokół góry i przede wszystkim - spokój... Miasta w takim klimacie lubię najbardziej.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz