środa, 17 sierpnia 2016

Kolory Wrocławia

Tak więc kontynuując...

W drodze powrotnej z Sudetów zahaczyliśmy o Wrocław (O tak! O tak! O tak! Ola w końcu odwiedzi swoje upragnione miejsce!). I wiecie co? Wcale aż tak zadowolona nie byłam. Owszem, miasto ma wiele walorów fotograficznych, ładna architektura i te sprawy, przywiozłam sporo zdjęć ale ... tam są tłumy! Wszędzie tłumy ludzi! A to coś, czego nie znoszę najbardziej. Pamiętałam Wrocław parę lat wstecz - z wycieczki szkolnej i wtedy nie wydał mi się aż tak zatłoczony. Wybierałam się tam na studia, aczkolwiek teraz chyba zmienię zdanie. Cisza i spokój są jednak moimi priorytetami...

Chodziliśmy jedynie po centrum, bo na więcej nie starczyło nam czasu. W trakcie przechadzki spotkaliśmy kilka gołębi, baniek mydlanych i oczywiście ... krasnali! A dlaczego akurat "Kolory Wrocławia"? Spodobała mi się wszechobecna rozmaitość barw zarówno fasad napotkanych budynków (w przeważaniu kamienice), jak i różnych detali. Ale mniej pisania, a więcej pokazywania. Łapcie fotorelację:























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz