środa, 27 kwietnia 2016

Park "Zielona"

W końcu znalazłam chwilę, żeby siąść na spokojnie (nie, wcale nie mam jutro testu z matematyki) i obrobić zdjęcia z Parku "Zielona", które zrobiłam jakieś dwa tygodnie temu - to już tradycja, że Wesołowska potrzebuje naprawdę sporo czasu, żeby dojrzeć do zrobienia czegoś...

Wiosnę w tym roku mamy, jak na razie, dość deszczową i ponurą, co myślę - widać na poniższych zdjęciach. Ale na szczęście, kilka radosnych akcentów też się powoli pojawia, tylko trzeba się dobrze przyjrzeć. 










 
A drugi świat w tym, co kochasz schowany...

środa, 13 kwietnia 2016

Mała retrospekcja

Post może nie o jakiejś konkretnej tematyce - raczej wybór różnych moich zdjęć sprzed lat.

Ogólnie w wakacje lub kiedy po prostu zrobi się cieplej i będzie nieco bliżej końca roku szkolnego, zamierzam odbyć kilka fotograficznych wypraw po Polsce. Na razie jestem na etapie tworzenia wstępnej listy miejsc, szukania ciekawych i malowniczych, a niekoniecznie popularnych turystycznie terenów oraz zastanawiania się, czy uda mi się zostać gdzieś na dłużej niż jeden czy dwa dni.

Tak więc plany się snują i tworzą, apetyt na podróże coraz bardziej rośnie, a ja zapraszam do mojej małej fotograficznej retrospekcji - zdjęcia wykonane na przestrzeni ostatnich trzech lat.










 Wypływając na szerokie wody
Oddając się w ręce losu
Zmierzamy do nowych horyzontów
Przejęci kolejną przygodą
Żyjemy
Chyba bardziej we śnie niż na jawie
Majaczymy
Niczym we mgle
Ciągle wierząc że znajdziemy to czego szukamy
Choć sami nie wiemy dokąd dążymy
Z każdym dniem poznajemy siebie nawzajem
Lecz nie poznajemy czasu i miejsc
Lubimy wiatr we włosach
I wolność
Wolność która trwa

niedziela, 10 kwietnia 2016

Tatry cz.II

Jak obiecała, tak zrobiła - kolejny post i druga część zdjęć z wyjazdu w Tatry. Ujęcia z okolic: Prednego Soliska, Studenego Potoku, Sliezskiego Domu oraz Chaty pri Zelenom Plese. Nie rozpisuję się dalej - cieszmy oczy widokami.













piątek, 8 kwietnia 2016

Tatry cz.I

Tatry, zwłaszcza te po stronie Słowackiej, to chyba moje ulubione miejsce zarówno do fotografii, jak i spędzania czasu. Co prawda mojego pierwszego wyjazdu w te rejony w 2012 roku nie wspominam jakoś świetnie, bo nie potrafiłam się otworzyć na widoki, które mnie otaczały i nimi zachwycić. Jednak zeszłoroczny wyjazd sprawił, że prawdziwie i nieodwołalnie zakochałam się w Tatrach. Przestrzeń, jaką się czuje i widzi, znajdując się na szczycie, bądź u podnóża, wprawia człowieka w tak wyjątkowy stan i wzbudza tak niecodzienne emocje, że w zasadzie wypada teraz napisać, że tego nie da się trafnie opisać i nawet nie powinno się próbować - to trzeba przeżyć samemu, samemu wewnątrz siebie.

Ten post jestem zmuszona podzielić na dwie części, ponieważ zdjęć, które chcę opublikować jest naprawdę sporo. 










wtorek, 5 kwietnia 2016

W promieniach słońca

Leżąc na kanapie, słuchając "Yesterdays" Gunsów i dzierżąc pióro w dłoni, przygotowuję treść kolejnego wpisu - jako, że jestem zwolenniczką przelewania słów najpierw na papier. (A może to kwestia tego, że po prostu pisząc bezpośrednio na klawiaturze laptopa, nie potrafię się dostatecznie skupić.)

Dziś nie będzie za dużo do czytania, więcej raczej do oglądania. Co do zdjęć w tym poście... Postanowiłam skraść trochę uroków wczorajszego, prawie już zachodzącego słońca, które - muszę przyznać - stworzyło bardzo atrakcyjne warunki do fotografii.




 


A ja wam dziś powiem rzecz piękną i trwałą:
"Nie ma nic gorszego niż zostanie skałą."

niedziela, 3 kwietnia 2016

Czas zacząć

Początki są trudne, ale zawsze jakieś muszą być, żeby można było pójść naprzód. A więc tytułem wstępu:

Nazywam się Aleksandra Wesołowska i po paru latach odwlekania tej decyzji w czasie, postanowiłam wyjść do ludzi ze swoją twórczością i założyć fotograficznego bloga.

Jak do tego doszło, ze w ogóle zainteresowałam się fotografią?

Zamiłowaniem do fotografii zaraził mnie mój Tata - fotograf, w związku z czym miałam z nią do czynienia od wczesnego dzieciństwa. W wolnej chwili zapraszam na jego stronę oraz bloga:



Trzy lata temu postanowiłam zakupić swoją własną lustrzankę, która służy mi wiernie do chwili obecnej. Przez ten czas bywało różnie - miałam chwile, że robiłam zdjęcia pełna zapału i fascynacji, ale potrafiłam też, przez powiedzmy pół roku, nie wziąć w ogóle aparatu w dłonie. W wyniku wydarzeń z ostatnich kilku miesięcy, znów do tego powróciłam, tym razem z o wiele większą motywacją, entuzjazmem i mam nadzieję - wytrwałością w dążeniu do celu, jakim jest wiązanie przyszłości i zawodu z fotografią. A co z tego po drodze wyjdzie? Zobaczymy.


Na zakończenie, jako że jestem miłośnikiem kotów, zostawiam Wam zdjęcia mojego ukochanego pupila (z czasów, kiedy jeszcze był małym kociakiem).