Leżąc na kanapie, słuchając "Yesterdays" Gunsów i dzierżąc pióro w dłoni, przygotowuję treść kolejnego wpisu - jako, że jestem zwolenniczką przelewania słów najpierw na papier. (A może to kwestia tego, że po prostu pisząc bezpośrednio na klawiaturze laptopa, nie potrafię się dostatecznie skupić.)
Dziś nie będzie za dużo do czytania, więcej raczej do oglądania. Co do zdjęć w tym poście... Postanowiłam skraść trochę uroków wczorajszego, prawie już zachodzącego słońca, które - muszę przyznać - stworzyło bardzo atrakcyjne warunki do fotografii.
A ja wam dziś powiem rzecz piękną i trwałą:
"Nie ma nic gorszego niż zostanie skałą."
"Nie ma nic gorszego niż zostanie skałą."





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz